Co mnie popycha tak
Że się nie przejmuję zbyt
Codziennie ostro gram
By jak najszybciej wbiec na szczyt
Nieważna cena jest
I jak tu gęsto pada trup
Gdy trzeba szybko wejść
I zwinąć łup
Wszystko albo nic
Góra albo dół
Reszta to jest nic
Dla naiwnych wzór
I mur...

w życiu zawsze warto
Tylko na całość iść
Drogą już utartą
Najpierw skok potem bal...
Głupim żal...
A głupim żal...
Głupim żal...

To proste jest jak drut

Ten się liczy, kto coś ma

I o to tylko tu
Odwieczny wyścig szczurów trwa
Ten kto na drodze twej
To naturalny przecież wróg
Niech go pognębi los
I skarze bóg
Wszystko albo nic...


Na rozmowę czas już był od lat

Parę prostych słów, pamięci znak
Ale gorzkiej dumy senny głos
Budził w nas gorączkę budził złość
Na rozmowę czas już był od lat

Spóźniamy się o minutę
Coś nas zatrzyma
Nasze zabawki zepsute
Ręką olbrzyma

Na rozmowę czas już był od lat
Jeden krok do zgody jeden gest
Byliśmy o jeden kubek łez
Ktoś zadzwonił że cię nie ma już
Jakby nas opuscił nagle Bóg

Spóźniamy się o minutę
Coś nas zatrzyma
Nasze zabawki zepsute
Ręką olbrzyma

Spóźniamy się o minutę
Coś nas zatrzyma
Nasze zabawki zepsute
Ręką olbrzyma

Zanim plomień świecy zgasi wiatr
Nim przez tunel cię powiedzie blask
Chcę posiedzieć z tobą aż po świt
Uwierz byłeś bliski mi jak nikt